Tyle lat studiowania w Częstochowie, to zaledwie 40 kilometrów od Radomska, a moja pierwsza wizyta w Muzeum Zapałek miała miejsce w początkach 2022 roku.


Już za bramą wejściową. Luty 2022 r., fot. Paweł Dudek

Kilka dni wcześniej próbowałem się tam dodzwonić, zamówić wizytę, bezskutecznie. Zwiedzanie jest bowiem po telefonicznym umówieniu. Cóż, trzeba się po prostu wybrać. Gdy dotarliśmy pod muzeum, naszym oczom ukazał się dwupiętrowy budynek, pożółkła farba odlepiała się od ścian, kilka szyb w oknach było wybitych, stara tabliczka obok drzwi informowała, że mieści się tam placówka muzealna. Na wysokiej bramie wjazdowej litery, na górze: C Z P Z (zapewne skrót od Częstochowskie Zakłady Przemysłu Zapałczanego), a pod spodem: S A (spółka akcyjna), wszystko pozamykane, hula wiatr. Naciskamy dzwonek, raz, drugi, trzeci, mijają minuty. Cóż, trzeba się wracać. I nagle w bramie widzimy jakąś osobę. To turystka, która kończy zwiedzanie. Zaraz za nią nadszedł przewodnik, dyrektor muzeum, prezes zarządu spółki, kapitan, ster, załoga w jednej osobie – pan Eugeniusz Kałamarz. Zanim jednak zostaliśmy wpuszczeni na teren zakładu, pan Eugeniusz zapytał nas jaki jest cel wizyty. Trochę zdziwiłem się tym pytaniem, bo przecież chcieliśmy po prostu zwiedzić to miejsce, to oczywiste. To jednak nie jest zwykłe muzeum, i jak się okazało, to nie jest zwykły przewodnik. Szybko złapaliśmy kontakt z panem Eugeniuszem, który zobowiązał nas nawet do zakupu pamiątek, który to zakup miał być warunkiem pokazania nam muzeum. Trzeba przyznać, przedsiębiorczy człowiek!


Luty 2022 r., fot. Paweł Dudek


Luty 2022 r., fot. Paweł Dudek

W części biurowej muzeum znajdują się wystawy prezentujące etykiety z pudełek (m.in. z popularnej serii Black Cat), a także dokumenty, mapy, artykuły z gazet i osobliwa wystawa pt. „Rzeźby z jednej zapałki” autorstwa Anatola Karonia. Z pojedynczej, małej zapałki można stworzyć istne dzieło sztuki.


Luty 2022 r., fot. Paweł Dudek


Luty 2022 r., fot. Paweł Dudek


Luty 2022 r., fot. Paweł Dudek


Luty 2022 r., fot. Paweł Dudek


Luty 2022 r., fot. Paweł Dudek

Bardziej interesująca jest część fabryczna. Wchodząc do tych pomieszczeń czuć klimat starego zakładu produkcyjnego. Bo czas rzeczywiście się tam zatrzymał. Wśród maszyn są takie, które mają blisko sto lat Wydawać by się mogło, że wyprodukowanie zapałki to prosta sprawa – ot zastrugać patyczek, umoczyć końcówkę, włożyć do pudełka. Nic bardziej mylnego. Proces tworzenia zwykłej zapałki jest skomplikowany, bo i skala produkcji idzie w miliony sztuk. Najpierw należy pociąć drewno (najlepiej osikowe lub olchowe) na cienkie płyty, a potem sieczkarką na patyczki, które należy zaimpregnować, osuszyć, wypolerować. Łebki zanurza się w parafinie, potem w masie zapałczanej, i znów suszenie. Imponujące jest to, że na kolejnych etapach produkcji pojedyncza zapałka ma swoje dokładne miejsce w trybach maszyny. Ile razy wyleciała nam zawartość pudełka od zapałek i próbowaliśmy je z powrotem włożyć, część łebków w drugą stronę? Tutaj nie ma miejsca na takie rzeczy, precyzja produkcji sprawia, że każda pojedyncza zapałka musi znaleźć się w wyznaczonym miejscu i w odpowiedniej pozycji.


Luty 2022 r., fot. Paweł Dudek


Luty 2022 r., fot. Paweł Dudek


Luty 2022 r., fot. Paweł Dudek


Luty 2022 r., fot. Paweł Dudek


Luty 2022 r., fot. Paweł Dudek


Luty 2022 r., fot. Paweł Dudek


Luty 2022 r., fot. Paweł Dudek


Luty 2022 r., fot. Paweł Dudek


Luty 2022 r., fot. Paweł Dudek


Luty 2022 r., fot. Paweł Dudek


Luty 2022 r., fot. Paweł Dudek


Luty 2022 r., fot. Paweł Dudek


Luty 2022 r., fot. Paweł Dudek

Stan fabryki nie prezentuje się zbyt dobrze. Na ścianach łuszczy się farba, maszyny są przerdzewiałe. Jedno z okien przy wejściu jest wybite, pan Eugeniusz powiedział nam, że próbują się tutaj dostać pseudo urban eksploratorzy i złodzieje. Muzeum jest naprawdę ciekawe, ale brakuje tam bieżących konserwacji. Fabryka stanęła w roku 2010. Pierwsze zapałki powstały w roku 1882 i były produkowane bez przerwy. W 1930 roku powstała linia produkcyjna, która z modyfikacjami znajduje się tam do dziś. Znacjonalizowane po wojnie przedsiębiorstwo pracownicy wykupili w 1997 roku. W 2002 roku powstało muzeum, które funkcjonowało równocześnie z fabryką. Zwiedzający przechadzali się wówczas pomiędzy działającymi maszynami. W 2008 roku miał miejsce pożar. Kolejne problemy finansowe doprowadziły do zamknięcia zakładu, ale nie muzeum. Są plany, są marzenia, ale trzeba je szybko realizować..


Luty 2022 r., fot. Paweł Dudek

Na terenie zakładu zauważyłem dwa obrazy z Matką Boską, która ma chronić przed nieszczęściami. Przypomniało mi to nieco specyfikę i klimat panujący w kopalniach, gdzie też powszechne są obrazy religijne. Na koniec zachęcam do kupna chociaż jednej paczki zapałek, to może być jedna z ostatnich okazji na nabycie prawdziwych polskich produktów tego typu. Chociaż jak sądzę, pan Eugeniusz nie wypuści zwiedzającego z pustymi rękami (i nieco chudszym portfelem), ale warto!


Eugeniusz Kałamarz i ja. Luty 2022 r., fot. AB.